2011-11-06 20:16:34
'Uczucie, które najczęściej przeżywam, to tęsknota. Jestem szczęśliwym człowiekiem.'
Sonia
Time must have a stop
Czas, rzeczywiście, mógłby się zatrzymać. Czuję, że wiele tracę, nie mogąc zaczerpnąć ze źródeł momentów tak wiele i tak uważnie, jak bym chciała. Wszystkie wrażenia, które zasługują na wyłączność, muszą dzielić mnie z codziennymi sprawami, których nie uniknę. Ostatnio wracam do domu najprędzej o 20, a przecież jeszcze trzeba się uczyć, pisać opinie, referaty, czytać orzeczenia, odwiedzić dzieci w hospicjum. Tymczasem ja wolałabym leżeć i tylko przeżywać. Już samo to dostarczyłoby mi aż nadto atrakcji. Zapamiętać, wyryć sobie w sercu ten stan. Naprawdę aż ciśnie się na usta - chwilo, trwaj!
A wydaje się, że tak bardzo niedawno chciałam pisać o spotkaniu z M., po roku niewidzenia, i o kilku ważnych wnioskach wyciągniętych dzięki rozmowie z Nią. Zaraz później o porządkach świątecznych, podczas których odnalazłam nie tylko stare płyty, ale i zapomniane cząstki samej siebie. Od razu po Świętach wyruszyłam w Bieszczady - wspaniała, fantastyczna wyprawa! - o tym też chciałam dużo, dużo napisać. Tylko że zaraz po powrocie zaczęły się dziać rzeczy ważne i niezwykłe, więc słodkie wspominki bieszczadzkie musiały ustąpić im miejsca i osunąć się pokornie w przeszłość.
Zatem wiadomość najbardziej aktualna: jestem zakochana.
Spędzić noc na dachu falowca (
o takiego - klik!), przykryta przypadkowymi swetrami i czymkolwiek jeszcze, pijąc mate i rozważając chaotyczność swego.. życia? wnętrza? myślenia? czucia? - i dostrzec w tej chaotyczności jedyny sens, słuszność, jedyną dla mnie drogę. Gdyż jestem Magą.
Tragiczne, bo uświadamiam sobie istnienie Imperatywu ponad marzeniami i nadziejami dziewczynki czy kobiety, ponad aspiracjami, ponad tym kogo widzą we mnie inni. To nigdy się nie spełni.
Uwalniające, bo uświadamiam sobie, że żyję zgodnie z sobą, że takie życie jest dla mnie wartościowe, że mogę nie być szczęśliwa, spełniona czy doceniona przez innych, ale czuję się do szpiku kości prawdziwa. Moja. I nie muszę na siłę dążyć - do niczego ani do nikogo - by taką pozostać. Życie nie jest gdzie indziej, pięć metrów przede mną, 3 lata do przodu, z tym czy tamtym mężczyzną. Jest tu, w tej chwili, na dachu falowca, rzeczywiste, namacalne, jakkolwiek bym go nie oceniała - nie jest gdzie indziej, i nigdy nie będzie gdzie indziej niż tu.
I włączyć sobie jazz, może być 'Blue in Green', 'My Favourite Thing', a może po prostu Ella Fitzgerald, cała magia muzyki, tak.